

Ciekawie spędziłam pół urodzinowego dnia. Najpierw wykład o wszelkich paskudztwach arktycznych, potem zajęcia z bronią w rękach, na koniec pławienie się w fiordzie w pomarańczowym kombinezonie...:)
Ze strzelania jestem dumna. Myślę, że trafiłabym niedźwiedzia (niekoniecznie kładąc się na tundrze, ćwiczyliśmy nie tylko tak), kłopot w tym, że nie chciałabym próbować.
(Michał, UNIS korzysta ze sztucerów z kolbą z tworzywa, są LEKKIE!)
dziwnie się patrzy na Wasze czapki i kurtki, kiedy u nas słoneczko za oknem:)
OdpowiedzUsuń