
Prezent na niedzielę: świetna pogoda! Słonecznie, cieplutko, w sam raz do spędzenia dnia na morenie lodowca:) Wyciągnęłam Olof (koleżankę z Islandii, która też ma interes badawczy w łażeniu po morenach) i odwaliłyśmy kawał roboty, przy okazji opalając się i podziwiając widoki (dosłownie odwaliłyśmy, zajęcia z lichenologii wymagały WALENIA młotkiem i dłutem w kamienie!) Spotykałyśmy sporo turystów, niektórzy szukali skamieniałości... więc my też postanowiłyśmy rzucić okiem.

Wynik wyprawy: plecak ciężki od próbek, sporo danych do wklepania i część pracy za mną. Ach, są jeszcze zdjęcia (więcej fotek, niż tu, pod adresem :http://picasaweb.com/maja.maslowska/arcticbee)
Pytania:
OdpowiedzUsuń1. Ten odcisk liścia to zabierasz do Polski? Bo jest niesamowity?
2. Czy jak byłyście na morenie to miałaś broń?
3. Czy były peritecjowe z blado żółto zabarwioną plechą porosty? A czy jakieś krzaczkowate?
4. Głupiutkie renifery są?
5. Czemu tam macie tak fajne? :(
Odpowiedzi:
OdpowiedzUsuń1. Póki co szukam jakichś bardziej poręcznych odcisków, mam wystarczająco dużo (już!!) porosłych porostami kamieni, które muszę jakoś przetransportować.
2. Jasne, że miałam! Co prawda teren był gęsto zaludniony, ale... Broń możemy pożyczać z unisu, to bardzo wygodne-i bezpłatne:)
3. Jakieś peritecjowe były, krzaki-ładne Usnea jakieś, Stereocaulon, trochę Fl. nivalis-dopiero pod koniec moreny.
4. Renifery, jak to one, głupiutkie do bólu. Koleżanka opowiadała, że w jednego mało nie rąbnęła rowerem, a ten ruszył się może metr...
5. Żeby zebrać siły na pracę w terenie w warunkach grozy arktycznej (wiatr i plaża:P)!