poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Wracam:)
Międzynarodowe towarzystwo nakarmiło mnie pyszna kolacją, mam więc siłę skończyć pakowanie. (międzynarodowe... to zabawne, po jakimś czasie wszyscy zaczynają czuć się po prostu "tutejsi") Samolot 4.50, kto wymyśla takie godziny!
niedziela, 9 sierpnia 2009
Cicho, pusto...
...większość znajomych już wyjechała, tylko dwie osoby zostaną dłużej, niż ja.
Jak na złość, wczoraj cały dzień potężna mgła i deszcz, nie było mowy o pracy na morenie, dziś jakby mniej mgły, co z tego, jak mój teren badań w mleku. Czekając na poprawę pogody, wybiorę się na "miejski" spacer.
Jak na złość, wczoraj cały dzień potężna mgła i deszcz, nie było mowy o pracy na morenie, dziś jakby mniej mgły, co z tego, jak mój teren badań w mleku. Czekając na poprawę pogody, wybiorę się na "miejski" spacer.
piątek, 7 sierpnia 2009
Więcej zdjęć z rejsu cz. 1
Zaliczenie
OK, wygłaszanie prelekcji w obcym języku nie jest już dla mnie nie-do-przejścia.
Koniec studiowania na jakiś czas, teraz tylko chciałabym mieć dobrą pogodę, żeby poczłapać na drugą morenę. Muszę przyznać, że czuję się trochę zmęczona...
...i zadowolona równocześnie.
Koniec studiowania na jakiś czas, teraz tylko chciałabym mieć dobrą pogodę, żeby poczłapać na drugą morenę. Muszę przyznać, że czuję się trochę zmęczona...
...i zadowolona równocześnie.
środa, 5 sierpnia 2009
Crazy student life...
W kazdej szerokosci geograficznej pisanie projektow zaliczeniowych wyglada podobnie: pierwsze klopoty sa juz na etapie obrobki danych, wszystko zajmuje wiecej czasu, niz bylo w planie, recenzenci przewracaja robocza wersje do gory nogami, a kiedy w koncu wszystko zaczyna trzymac sie kupy, okazuje sie, ze to juz ostatni wieczor przed terminem... Nasza dzielna australijsko-norwesko-polska druzyna daje sobie jednak dzielnie rade. I moze nawet pojde dzis spac;)
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
Wykład
...to były najdziwniejsze okoliczności, w jakich słuchałam (mini) wykładu (zdjęcie nie moje). Zdarzyło się nam podczas rejsu osiąść na mieliźnie i spędziliśmy pół nocy gotowi do ewentualnego pospiesznego opuszczenia statku. Czego się więc nie robi dla zajęcia umysłu czym innym, niż arktyczna groza...
(właściwie, grozę i panikę szybko zastąpiła głupawka, gdy okazało się, że statek nie jest dziurawy, a w pobliżu czeka drugi okręt, który właśnie przepływał obok, i asekuruje nas. Poczekaliśmy na przypływ i popłynęliśmy!)
niedziela, 2 sierpnia 2009
Gdzie jest miś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


