...to były najdziwniejsze okoliczności, w jakich słuchałam (mini) wykładu (zdjęcie nie moje). Zdarzyło się nam podczas rejsu osiąść na mieliźnie i spędziliśmy pół nocy gotowi do ewentualnego pospiesznego opuszczenia statku. Czego się więc nie robi dla zajęcia umysłu czym innym, niż arktyczna groza...
(właściwie, grozę i panikę szybko zastąpiła głupawka, gdy okazało się, że statek nie jest dziurawy, a w pobliżu czeka drugi okręt, który właśnie przepływał obok, i asekuruje nas. Poczekaliśmy na przypływ i popłynęliśmy!)
no to pięknie, ale mieliście przygody, dobrze, że nie musieliście się ewakuować:)
OdpowiedzUsuń