... nie tak bardzo różni sięod botaniki po polsku. Różnica, którą dostrzegłam, jest taka, że tutejsi botanicy swobodniej łączą metody "klasyczne" z nowymi.
Botaniczne żarty wszędzie są za to podobne:)
Przyjemnie, zamiast siedzieć w sali i słuchać, było wyjść na zewnątrz i mieć wykład w kawałkach przy różnych napotkanych roślinkach. Oczywiście, w towarzystwie Luny.
wtorek, 14 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz